A żeby żagiel był dobrze uszyty
To trzeba płótno nam pociąć na bryty
I teraz mocno ze sobą pozszywać
Nicią, co bosman juzingiem nazywa.
Wbijaj igłę w płótna brzegi
Mocno szyj bosmańskim ściegiem
Aby żagli mocnych jak tektura
Nie porwała nam żadna wichura.
Zejman & Garkumpel
Wprawdzie nie juzingiem i nie bosmańskim ściegiem, ale naszyłam trochę tych żagli ;)
Na okoliczność spotkania porejsowego dla mej niezrównanej załogi powstały pamiątkowe portrety naszej dzielnej łódki. Przyjęły postać breloczków, a łódka, z racji mojej dość mizernej umiejętności szycia, szczególnie precyzyjnego i na drobnych elementach, jest dość symboliczna ;) Ale za to momentami przypomina nieco jakiegoś uśmiechniętego wariata ;D
Breloczki są z filcu, szyłam ręcznie, a wypchałam je "odzyskowo" resztkami z szycia i innych niszczycielskich działań ;)
Załogowe breloczki bujają się teraz tu i tam, a Bruno buja jakąś inną załogę zapewne, albo stoi sobie cicho w zatoce... :)
te breloczki są fantastyczne, świetny pomysł. Wybieram się na spływ kajakowy w tym roku, dałaś mi teraz do myślenia ;)
OdpowiedzUsuńhah!Ty na pewno o wieeeele lepiej poradzisz sobie z igłą, niż ja :))
OdpowiedzUsuńtymczasem za tydzień płynę w kolejny rejs i będę musiała coś nowego wymyślić ;))
śliczne breloczki i takie pomysłowe :D
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuń