Wszystko przez to, że tak trudno dostać w sklepach sól, która nie zawiera antyzbrylacza E536 czyli żelazocyjanku potasu. Taki sobie niby nic, niby nie szkodzi, niby w małych ilościach szybciutko się pozbywamy z organizmu itd, ale... Ale po co? Skoro można bez tego i kilka ziarenek ryżu pochłonie słoną wilgoć zamiast pana E536... No ale najpierw tę sól trzeba mieć. Aga pożaliła się, że na półkach sklepów nie ma, bo szukała. Z ciekawości zajrzałam na kilka półek ze zdrową żywnością i faktycznie - "zdrowa sól" też ma antyzbrylacz w składzie. Tylko jedna nie miała, ale też nie miała informacji, że na pewno nie ma. Zatem, żeby tę pewność sobie zapewnić zrobiłam rozległy research solny [ tutaj fora akwarystyczne okazały się najrzetelniejszym źródłem - o dziwo;)]
Wynik researchu - Naturalna sól "Kłodnicka" firmy Smakosz jest w porządku, czyli bez śladu E536. Zatem zakupiłam ową, z myślą, że się Aga ucieszy :)
Tak oto, dzięki chipsom, soli oraz upieczonym dnia następnego pasztecikom, zostało mi nieco łatwiej wybaczone trzykrotne pokonanie Gospodarzy w Munchkina ;DD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każde słowo. Twój komentarz nie pozostanie bez echa, więc zajrzyj, proszę, ponownie :)