Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2012

Skrzynia Bosmana

Nadszedł czas, oj nadszedł... :) Już dawno temu obiecywałam pokazać szczególną rzecz. Przepiękny prezent, który Aga i Michał zrobili na Marcinowe niespodziankowe urodziny. Pamiętam jak pojawił się pomysł i wówczas chyba nikt nie spodziewał się AŻ TAK oszałamiających efektów. A pamiętać trzeba, że skrzynia powstała raptem kilka miesięcy po tym, jak zaczęli próbować swoich sił w decoupage'u. Michał się pewnie trochę oburzy [;P*], ale podejrzewam, że to nieoceniona ręka Agi miała tutaj decydujące znaczenie :) Tymczasem zamilknę, a Wy... popatrzcie sami...





















PS. Z trudem oparłam się pokusie dodania zdjęcia z Obdarowanym i Jego błogą miną na widok samej skrzyni i tego, co wówczas skrywała... ;DD


poniedziałek, 14 maja 2012

herbatka Ziołowa czyli zaległości część trzecia i być może ostatnia














Wprawdzie urodziny Ziołowe były już dość dawno, ale odległość dzieląca nas (ku mojemu ubolewaniu), utrudniła wręczenie prezentu o właściwej porze (tak naprawdę, to z drugiej, strony nieco ułatwiła sprawę, bo miałam więcej czasu na preparację onego ;]p ). Prezent przygotowany został zatem nieco po właściwej dacie i nieco przed Przygodą, a wręczony tuż przed nią, jako że przynależał się jednej z Towarzyszek rzeczonej Przygody. Brief na temat Jubilatki mówił: herbatę pija z upodobaniem, czarną lubi najbardziej, raczej woli fusy niż torebki, raczej nie słodzi, chyba że na brązowo, preferuje sok malinowy w zamian. Pomysł wykiełkował mi taki, żeby herbatę i sok malinowy jakoś domowo spreparować, opakować i wręczyć. Na soku poległam niestety, bo pora niemalinowa, nawet mrożonych owoców nie udało mi się nabyć, pozostał zatem cukier brązowy, co się nawet nieźle złożyło, bo znalazłam ostatnio fajny patent na własnoręcznie robione kostki cukru.
Bardzo chciałam zrobić herbatę w torebkach, z takimi słodkimi karteczkami... Problemy napotkałam dwa: 1. herbata miała być liściasta, żadne tam ekspresówki, co z definicji wyklucza torebkę, 2. ale jeśli nie wykluczyć torebki, to skąd wziąć materiał na takową?

Problem pierwszy rozwiązałam zmieniając sposób myślenia o torebce, bo przecież może ona pełnić funkcję zaparzacza (wiecie, taki silikonowy albo metalowy koszyczek, żeby fusów nie było). A do zaparzacza wsypuje się pełnowartościową herbatę liściastą, co i ja postanowiłam uczynić z torebkami. Problem drugi przezwyciężyłam zaś za pomocą... herbaty ekspresowej. Rozmontowałam kilka torebek, wytrzepałam, wywietrzyłam dobrze i naładowałam w nie herbaty liściastej, w bardzo precyzyjnie określonych porcjach, określanych miarą "na oko" ;)

Do torebek przyszyłam sznureczki, do sznureczków dokleiłam karteczki i tak oto powstało 10 torebek specjalnej urodzinowej herbaty...

każda torebka z innym kwiatkiem...

... a z każdy kwiatek niesie wewnątrz jedno życzenie.

Dodatkowo jeszcze kilka kostek cukru...

... i skrzyneczka w kwiatki

Pamiętacie skrzyneczkę ze słoniem z moich spontanicznych zakupów? Pomalowałam na zielono i dodałam obrazek rysowany moimi ukochanymi kredkami Bambino :) Z kwiatkami pasującymi do kwiatków przy torebkach (a właściwie odwrotnie, bo ten obrazek był pierwszy)

jeszcze tylko etykietka :)...

parę słów :)

... i jest :))

Do rąk prawowitej właścicielki powędrował przewiązany zieloną wstążką, ale w ferworze (nie, to już amok był...) wyjazdowym - nie zrobiłam już fotki.


















Czy ja już pisałam, że lubię robić prezenty? :D Buziaki jeszcze raz dla Jubilatki, która sprawia, że czarna herbata staje się Ziołową :))









poniedziałek, 12 marca 2012

znów urodzinowo

Miniony weekend przebiegł pod znakiem urodzin-niespodzianki. Jubilat był w ciągłym szoku :] a uczestnicy impresy spisali się na medal, trzymając fason w pełnej konspiracji. Powiadam Wam - pozazdrościć takich urodzin :))
Pozazdrościć też można prezentów, które otrzymał Jubilat, między innymi przepiękną skrzynię wykonaną przez Agę i Michała (ponegocujuję, to może zgodzą się na zamieszczenie tutaj zdjęć Ich dzieła). Ja z pustymi rękami też nie pojechałam. Wprawdzie mój prezent o wiele skromniejszy od powyższego, ale moimi rękami wykonany w końcu, więc nie omieszkam się podzielić :)

Najpierw powstała kartka na życzenia - skromna, surowa, za statkiem w środku. Właśnie taka wydawała mi się pasować do spokojnego Żeglarza (i wygląda na to, że miałam rację...:) )
Z zewnątrz surowe odniesienie do "tych wszystkich sznurków do tych szmat"

A po otworzeniu widoczny rozkładany stateczek :)


















Jubilat jest nie tylko żeglarzem, ale i bibliofilem, oczywistym więc wydawało się wręczenie Mu książki, ale nie tak zupełnie "gołej" ;) Specjalna zakładka uzupełniła prezent.

Wypróbowany pomysł na elastyczną zakładaną przybrał tym razem następującą postać (tu znów prostota i surowość miały znaczenie):


Z zewnątrz informacja zapewniająca spokój zarówno czytającemu, jak i zamkniętej, "uśpionej" książce ;)


A wewnątrz - precyzyjny wskaźnik miejsca zakończenia lektury :)










Nie sfotografowałam już tylko opakowania - ekologicznego: gazeta+sznurek konopny. Padło na takie, albowiem Jubilat jest bratnią duszą w zakresie dóbr odnawialnych :)

I tak sobie myślę, że nigdy nie przestanie mnie cieszyć robienie prezentów :D Szczególnie, gdy obdarowywani będą cieszyć się tak szczerze, jak bohater minionego weekendu :)*









poniedziałek, 20 lutego 2012

drobiazg na urodziny

W sobotę byłyśmy z Agą na warsztacie z frywolitki, zabrałam Ją tam w ramach prezentu urodzinowego, a do tego dołożyłam drobiazg dla bibliofila - zakładki do książek. Pomysł zaczerpnęłam stąd.
Zakładki wydały mi się genialne w swej prostocie i okazały się niezłym trafieniem, bo chwilę przed wręczeniem rzeczonego rozmawiałyśmy o książkach, w których po rozłożeniu, kartki same się przewracają :)

Powstały dwie - czerwona i niebieska. O, takie:










A zapakowałam je w recyclingową torebkę prezentową, która powstała z opakowania po balsamie do ciała, kawałka wstążki i drucika, przy niewielkiej pomocy kleju :)

A zapakowałam je w recyclingową torebkę prezentową, która powstała z opakowania po balsamie do ciała, kawałka wstążki i drucika, przy niewielkiej pomocy kleju :)